19 marca 2012

rozrabiaka

 Jestem także wielkim urwisem. Zabawa to mój żywioł. Najbardziej lubię gonić moje piórkowe myszki i gryźć je, podrzucać, a zwłaszcza wpychać pod kanapę, ale potem nie mogę ich wyciągnąć i najczęściej moja pani mi je wyjmuje. Lubię też piórka i myszki na wędce, ba, mam nawet ptaszka na wędce. Ale, ale... najfajniejsze są różne przedmioty codziennie nieprzeznaczone do zabawy, np. sznurki, nitki, rolki po papierze toaletowym, okruszki, gazety, papiery, prześcieradła, no i oczywiście firanki:) My, koty lubimy jak się z nami bawicie, ale same też dajemy sobie świetnie radę. Tu na zdjęciu widzicie moją czarną myszkę, która bardzo lubi się ze mną bawić. Może kiedyś moi właściciele kupią mi myszkę zdalnie sterowaną? Chciałbym taką, choć te, które mam też są fajne.
 Jak się rzucę w wir zabawy, to jestem niezły rozrabiaka, no i myśliwy - swojego łupu nigdy nie wypuszczę z paszczy, ale myszka to lubi :-)
Mam trzy myszki, dwie są na chodzie, a trzecia nie, bo aktualnie przebywa bardzo głęboko pod kanapą i nikt nie może jej wyciągnąć. Może jacyś ochotnicy?
Podczas zabawy pomagam sobie nogą, jak widać, choć nie wiem czemu to ma służyć, ale pomaga.
Pozdrawiam w imieniu myszek i swoim także :-)

1 komentarz:

  1. rozczapiżona łapa jest niemożliwa :-)

    OdpowiedzUsuń